Telefon : +485024539901 | Email: [email protected]

Przycinanie wysokich drzew na działce. Kiedy drabina przestaje wystarczać

Przycinanie wysokich drzew na działce. Kiedy drabina przestaje wystarczać

Przycinanie korony wysokiego drzewa na działce z kosza podnośnika przegubowego

Drzewo posadzone przy domu piętnaście lat temu ma dziś dwanaście metrów i koronę, która sięga nad dach, nad linię energetyczną albo nad płot sąsiada. Do pewnego momentu wystarczała drabina i piła na wysięgniku. Potem przestaje.

Ten moment jest wyraźniejszy, niż się wydaje. Praca w koronie drzewa powyżej czterech–pięciu metrów różni się od przycinania krzewów w każdym istotnym aspekcie: sprzętem, ryzykiem, wymaganiami formalnymi i konsekwencjami pomyłki.

Najpierw formalności, potem piła

Kolejność jest tutaj ważna, bo część prac wymaga zgłoszenia albo zezwolenia, a wykonanie ich bez tego wiąże się z karami administracyjnymi liczonymi w tysiącach złotych.

Przycinanie korony. Przepisy o ochronie przyrody dopuszczają zabiegi w obrębie korony, ale ograniczają ich zakres. Usunięcie zbyt dużej części korony — w praktyce ponad 30% powierzchni ulistnionej — może być zakwalifikowane jako uszkodzenie drzewa, a bardziej drastyczne cięcie, pozostawiające sam pień z kikutami konarów, jako jego zniszczenie. Za jedno i drugie grożą kary.

Oznacza to, że popularne „ogłowienie” drzewa, wykonywane po to, żeby raz na zawsze załatwić sprawę gałęzi nad dachem, jest nie tylko szkodliwe dla drzewa — bywa też kosztowne dla właściciela.

Usunięcie całego drzewa. Osoba fizyczna usuwająca drzewo z własnej nieruchomości na cele niezwiązane z działalnością gospodarczą dokonuje zgłoszenia do gminy, jeśli obwód pnia mierzony na wysokości 5 cm przekracza określone wartości. Gmina ma czas na oględziny i może wnieść sprzeciw. Przy drzewach cieńszych i przy niektórych gatunkach owocowych obowiązki są węższe.

Ponieważ szczegóły zależą od gatunku, obwodu, przeznaczenia terenu i tego, kto usuwa drzewo, jedna rozmowa z wydziałem ochrony środowiska w gminie przed rozpoczęciem prac oszczędza późniejszych problemów.

Okres lęgowy ptaków. Prace w koronach w okresie od marca do połowy października wymagają upewnienia się, że w drzewie nie ma zasiedlonych gniazd. To wymóg, który dotyczy wszystkich, niezależnie od formalności dotyczących samego drzewa.

Kiedy praca przestaje być dla właściciela działki

Są sytuacje, w których odpowiedź brzmi jednoznacznie: wezwać firmę z uprawnieniami.

Drzewo przy linii energetycznej. Praca w strefie linii napowietrznej ma określone odległości bezpieczne i w części przypadków wymaga wyłączenia linii przez operatora. Gałąź dotykająca przewodu to zagrożenie życia, również przy pracy od strony pnia.

Konar nad budynkiem, samochodem albo ogrodzeniem. Gałąź o średnicy 20 cm i długości czterech metrów waży ponad sto kilogramów i przy cięciu spada tam, gdzie pozwoli jej środek ciężkości, a nie tam, gdzie zaplanował tnący. Bezpieczne opuszczenie takiego konara wymaga technik linowych.

Drzewo uszkodzone, nadłamane albo pochylone. Naprężenia w takim drzewie są nieprzewidywalne, a cięcie potrafi uwolnić je gwałtownie.

Praca pilarką powyżej poziomu barków. To granica, po przekroczeniu której kontrola nad narzędziem gwałtownie spada, a ryzyko odbicia rośnie.

Dostęp do korony: trzy sposoby

Drabina — do wysokości około czterech metrów i wyłącznie do lekkich cięć. Przy pracy pilarką obie ręce są zajęte, więc na drabinie nie ma czym się trzymać. To najczęstsza przyczyna wypadków przy pracach w ogrodzie.

Technika linowa (arborystyka) — wykonawca wspina się w koronę na linach, tnie sekcjami i opuszcza je kontrolowanie. Rozwiązanie dla trudnych przypadków i miejsc, gdzie nie da się podjechać maszyną. Wymaga szkolenia i sprzętu, więc w praktyce oznacza firmę zewnętrzną.

Podnośnik koszowy — najprostsza droga tam, gdzie jest dojazd. Operator pracuje z kosza, ma stabilną platformę, obie ręce wolne i możliwość dostania się nad koronę, a nie tylko do niej.

Przy drzewach na działce najczęściej wystarcza podnośnik o wysokości roboczej kilkunastu metrów, z ramieniem przegubowym pozwalającym sięgnąć ponad przeszkodę — bo do korony trzeba zwykle podejść bokiem, omijając gałęzie niższych partii. Sprawdzają się tu również lekkie podnośniki na przyczepie, które przejadą przez furtkę i staną na trawniku; przegląd typów i parametrów znaleźć można pod adresem https://wynajmijsprzet.com/prace-na-wysokosci/.

Przy doborze liczy się nie tylko wysokość, ale zasięg boczny — to on decyduje, czy da się dosięgnąć gałęzi po drugiej stronie korony bez przestawiania maszyny. Warto też sprawdzić nośność gruntu: podpory podnośnika na miękkim trawniku wymagają podkładów, bo punktowy nacisk jest znaczny.

Zasady cięcia, które decydują o tym, czy drzewo przeżyje

Cięcie w odpowiednim miejscu. Gałąź odcina się tuż za obrączką u jej nasady, nie równo z pniem i nie zostawiając kikuta. Obrączka zawiera tkankę, z której drzewo odbudowuje barierę ochronną — jej usunięcie otwiera drogę dla grzybów do wnętrza pnia.

Cięcie w trzech etapach przy grubszych gałęziach. Najpierw podcięcie od spodu w pewnej odległości od pnia, potem odcięcie od góry kawałek dalej, dopiero na końcu usunięcie pozostałego kikuta przy obrączce. Bez tego gałąź przy odłamaniu zdziera pas kory wzdłuż pnia.

Termin. Większość gatunków liściastych najlepiej znosi cięcia w okresie bezlistnym, poza okresem silnych mrozów. Gatunki „płaczące” — brzoza, klon, orzech — tną się późnym latem, bo wiosną obficie krwawią. Drzewa owocowe mają własne terminy zależne od gatunku.

Zakres. Lepiej ciąć mniej i częściej niż dużo naraz. Drzewo po usunięciu znacznej części korony reaguje wypuszczeniem dużej liczby słabo osadzonych odrostów — po kilku latach problem wraca w gorszej formie niż na początku.

Prawidłowo wykonane cięcie gałęzi tuż za obrączką u jej nasady na pniu drzewa

Co zrobić z tym, co spadnie

Objętość materiału z przycięcia dużego drzewa zaskakuje. Korona dwunastometrowego drzewa to kilka do kilkunastu metrów sześciennych gałęzi — ilość, której nie zmieści żaden samochód osobowy z przyczepką w jednym kursie.

Do wyboru są trzy drogi: rozdrobnienie rębakiem na miejscu i wykorzystanie zrębki jako ściółki w ogrodzie, wywóz do PSZOK w ramach limitu dla odpadów zielonych, albo zamówienie kontenera. Pierwsza jest najtańsza i najbardziej sensowna przy większej ilości materiału, szczególnie że zrębka z gałęzi ma realne zastosowanie pod nasadzeniami i na ścieżkach.

Grubsze konary warto od razu pociąć na wałki — jeśli drzewo było liściaste, po dwóch latach sezonowania będzie to opał, a nie odpad.